galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt

1; 2 ; 3 ; 4 ; 5 ; 6 ; 7

Inga Malina-Kuś



03

Biały szaman z nad Sekwany (,,Obrazy na workach,deskach i kartonach'')

 

Kwietniowy wernisaż Bogdana Korczowskiego w Domu Aukcyjnym Desa przy ul.Floriańskiej - rozpoczął rektor ASP prof. Jan Pamuła. Tradycyjnie przypomniał wykształcenie malarza wywodzącego się z pracowni Włodzimierza Kunza. Uwaga, że przyjaźnił się z legendarnym już Tadeuszem Kantorem miała zelektryzować przybyłych. Według mnie to raczej rodzaj twórczego zapatrzenia-szalenie inspirującego, ale jednocześnie pozwalającego odnaleźć własną drogę. Chodziło bardziej o zmianę sposóbu myślenia studentów ,otwarcia ich na niemożliwe. Według zasłyszanej anegdoty Kantor zamiast tradycyjnego aktu jeździł na rowerze wokół pracowni i zalecał utrwalać, to czego pozornie utrwalić się nie da-ruch.Jego zmienność,drżenie powietrza,niepokój i dążenie do zapisania wybuchowości znajdziemy w pracach Korczowskiego. To nazwisko zostanie przywołane w dziele " Tadeusz Kantor zmarł" tło pogrążone w czerni i brązie sprawia wrażenie zatrzaśniętych drzwi. Na pierwszym planie białe serce z literami, strużki przypominające łzy i krzyż. Przywołują teatr śmierci korzystając ze sztampowych nieomal rekwizytów. Ale czy można inaczej oddać żałobę? Przywoływanie mroku wychodzi mu bardzo przekonująco.

Sam artysta przyzna, że nigdy nie wyjechał z Krakowa,że coś w rodzaju jego melencholii nosi w sobie. Czarne bojówki,awangardowy podkoszulek i skórzana kurtka zdają się temu zaprzeczać. Teraz mieszka i tworzy w Paryżu. Jego pracownia gdzieś nad Sekwaną budzi skojarzenia z barką, którą adaptował Wharton by odmienić swoje życie. Pisarz skupiał się na umiejętności wicia gniazd. Również często się przemieszczał. Także tęskinił do tego, co nieskażone i naturalne. U polskiego twórcy gorliwe pokrywanie farbami kolejnych płócien pełni podobną funkcję:przypomina prace przyz wznoszeniu kolejnych "gniazd". Korczowski akcentuje, że sam akt malowania to swoisty rytuał odwołujący się do cielesności. Pierwsza fala, o którą rozbijał wzrok - pierwsze morze dla jego zmysłu i intelektu stanowiły stosy książek w księgarni ojca. Stosy drukowanych słów musowały w jego głowie.

Zaanektował sam znak. Czuje się obywatelem wielu kultur - na płótnach pojawiają się gwiazdy Dawida, krzyże, pismo arabskie. Powierzchnia nigdy nie jest gładka: jej chropowatość, cięcia nożem, zdrapywanie jednych warstw i naklejanie innych kojarzy się ze strumieniem pamięci. Jeden z obrazów nosi tytuł " Czapka głupca". Zamiast głowy przedstawiono jej emblemat: papierową czapkę noszoną przez dzieci w czasie ich zabawa. Powtórzona czterokrotnie na kontrastowych tłach prowokuje do zastanowienia się nad egzystencją i powtórzenia Gauginowskich pytań. Myśl artysty szybuje w kosmos-dostrzegamy "Planety" - zawieszone w przestrzeni krążki ciał niebieskich kontrastują z rozdzieranym miejscami płótnem. Księżyc mroczny i ciężki zaprzecza naszym oczekiwaniom choć pozostaje jeszcze bardziej tajemniczy. Przyciągają wzrok przebiśniegi malowane przekornie czerwoną barwą. Najbardziej zastanawia obraz "Szaman" - Zamknięty w szerokiej ,czarnej ramie płomień nieomal krzyczy żółcią i czerwienia magmy równie mocną jak światło-znak iluminacji. Migocze odsyłając do lektury M. Eliadego, który zajmował się gruntowanie tym tematem. W jednym z katalogów czytam informacje o niesmowitym spotkaniu Korczowskiego z Indianinem Nawajo. Wtedy miała się narodzić koncepcja artysty jako szamana przemawiającego we własnym, tajemniczym języku. Prawdziwy czarownik mieszkał w społeczeństwie prymitywnym. Tymczasem malarz zanurza się w kulturze europejskiej w jej najbardziej wysublimowanen formie. Do tego stopnia, że tytuły obrazów noszą francuskie nazwy bez polskich tłumaczeń. Szaman potrafi uzdrowić i dokonać cudów. Jest wybrańcem, który ma dostęp do sfery sacrum niedostępnej dla pozostałych. Nie tylko ta wystawa, ale całe malarstwo Korczowskiego emanują silą , która drzemie w kimś, kto jest powołany do zadań niezwykłych. Zapisuje gorączkowe wizje równie afabularne jak w prawdziwym transie. Obrazy stają się czymś w rodzaju echa. Zamiast pieśni pojawiają się obrazy.

Przychodząc na wystawę mamy nadzieję, że dowiemy się z obrazów czegoś więcej o nas samych.Sam arysta wydaje się być entuzjastą nieskończoności i wieczności. Podobnie jak bohater powieści Hrabala " Zbyt głośna samotność", który zauważa:

"Nie pragnęliśmy już nic innego ,jak tylko żyć wiecznie i bez końca, jakbyśmy dawno już wszystko sobie powiedzieli, jakbyśmy się razem narodzili i nigdy się nie rozstawali."

Malarstwo Korczowskiego dalekie przypomina styl abstrakcji określanej jako "gorąca". Powierzchnia płótna rejestrowała najbardziej żywiołowe i spontaniczne odruchy artysty. Jakośc materii malarskiej i jej intensywność, także sposób posługiwania się nią decydowały o ekspresji obrazu. Powstałe formy były śladem spontanicznych gestów samego twórcy,ale przede wszystkim zapisem czasu trwania poszczególnych stanów emocjonalnych .

Farba kurczy się,płynie ,bryzga,marszczy,a nawet zabliźnia podobnie jak życie.

A.Mindell uważa ,że Anthropos "śni" swój świat do istnienia.Gdy śpi dominuje harmonia i porządek .Kiedy zaczyna chorować lub umiera tajemnicze odczucie jedności rozpada się i stajemy się samotnymi i wyizolowanymi jednostkami zagubionymi w przerażającym wszechświecie. Ludzką psychikę porównuje do rozbitego hologramu :

"Każdy z nas jest maleńkim fragmentem zawierającym obraz całości i walczącym najlepiej jak tylko potrafi, aby znów się połączyć z całością."

Korczowskiemu nie tylko udało się zapisać rozbicie świata i być może również swoje,pokonuje też neurozę,dokonuje samowyleczenia poprzez dzieła. Podobny szamanowi przyciąga nasz wzrok do dzieł o olśniewających kolorach i niezwykłej treści.

Inga Malina-Kuś

galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt


Copyright by "SZTUK PUK" 2001 - 2007 Kraków , Ryszard Bobek, Filip Konieczny