galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt

 

 

 

Roman Wysogląd

Bywam, więc opisuję (19, 20)

 

 

 

(19) Dwa w jednym, czyli jak Polak i Włoch w jednym stali pałacu.

 

Dość naiwnie, jako wiecznemu dziecku, wydawało mi się, że w sześćdziesiąt dwa lata po zakończeniu drugiej wojny światowej nic już nie może mnie zadziwić. A jednak!
Dzięki niezrównanemu Bunkrowi Sztuki jak i Włoskiemu Instytutowi Kultury koszmar Holokaustu powrócił pod postacią - nazwijmy to po imieniu: wyrafinowanych aż po granice wytrzymałości psychicznej - działań artystycznych, których tematem podobno był.. No właśnie, co?
Parter Pałacu Sztuki, (chociaż nigdzie nie było zaznaczone, że to właśnie jego prace) zajął pan Mirosław Bałka, sława średniego pokolenia, wystawiająca swoje prace - obok pani Abakanowicz w Muzeum Sztuki Nowoczesnej we wszystko, wiedzącym najlepiej Nowym Jorku.
Już na wstępie tysiące larw umieszczonych w dwóch dość schludnie wyglądających, estetycznych pojemnikach wprowadziły nas w odpowiedni nastrój. Tylko, do czego?
Później było już o wiele spokojniej, chociaż głuchy i przeraźliwy odgłos jak gdyby młota pneumatycznego pomieszanego z częstotliwością kursowania tramwajów przy skrzyżowaniu ulic Karmelickiej i Szewskiej pewnie miał sugerować niepewność czasów zarazy.
Do tego estetycznie puste, schludne pomieszczenie, przez które przechodziło się pewnie jak przez rampę w Obozie Śmierci, do tego oplątując się zwisającymi z sufitu kilkoma nitkami, pewnie mającymi sugerować gaz spływający jakby z nienazwanej wieczności Zła prawie dopełniały reszty tej dziwnej ekspozycji.
Telebim wyświetlający zamazane, czarne smugi, czy kawałek żelaza wbity w podłogę był małym piwem w porównaniu z głębią unoszącą się nad całym tym działaniem
Piętro wyżej Alfredo Pirri próbował dorównać koledze z parteru, ale 16 identycznych płócien naznaczonych czarnymi plamami z napisem Gas, jak i szeregi desek równo poukładanych na stojakach przypominających porządek w klubie wioślarskim nie za bardzo mogły przekonać o szlachetności pobudek, z którymi autor spróbował się zmierzyć.
Za to kilkanaście obrazów jakby malowanych na szkle znamionuje wysoki kunszt artystyczny, naturalnie poza dziesiątkami koszmarnych masek wyglądających jakby żywcem, przeniesionych z innej bajki.
Za to ciągle aktualne pozostaje pytanie, czy aby o czasach Zagłady nie powinni wypowiadać się wyłącznie artyści, którzy ten czas przeżyli, ponieważ - nazwijmy to umownie - spłaszczenie tematu, jak i jego uproszczenie do granic absurdu prowadzi do spłaszczania rzeczywistości. Nawet w sztuce, która podobno odporna jest prawie na wszystko.
Ostatnio na subtelnych wernisażach otwierających znaczące wystawy zapanowała dziwna maniera przemawiania przez oficieli w nieskończoność.
W Bunkrze Sztuki część oficjalna trwała o wiele dłużej niż zwiedzanie całej, jakby nie było dwupiętrowej ekspozycji.
Może przemawiający już wiedzieli, co nas czeka i dzięki swojej osobistej kulturze chcieli odwlec nieunikniony moment zmierzenia się z wytworami wyobraźni panów Bałka i Pirri?

P.S.
Naturalnie, zaraz po otwarciu wystawy odbył się wspaniały bankiet, jakoś dziwnie swoim bogactwem jadła i alkoholu niepasującym do tematów, poruszanych w salach wystawowych.
Może niepotrzebnie się czepiam, ale skromność, jakby nie było, obowiązuje chyba nawet w kuluarach, co nie oznacza, iż powinniśmy się raczyć rozcieńczoną zupą z gwoździa.

Roman Wysogląd

Bunkier Sztuki i Włoski Instytut Kultury
Pl. Szczepański 3a Kraków
Wystawa czynna do 11 marca 2007.

 

(20)" Pieta" nie zawsze pokazuje całą prawdę ( nawet o nas samych), jeżeli, naturalnie prawda ta w rzeczywistości istnieje.

Niestety, ale nie przepadam za artystami, którzy zupełnie niepotrzebnie do wspaniałych dzieł sztuki - w tym wypadku fotografii - dopisują ideologię, chociaż ich powołaniem jest fotografować, a nie teoryzować.
Czystość sztuki w dosłownym tego słowa znaczeniu polega na " wykonaniu dzieła ",przedstawieniu go publiczności. I koniec.
Ale dla Gregora Podgorskiego warszawiaka a mieszkańca Paryża z wyboru samo pokazanie 500 wspaniałych fotografii w Galerii Pauza to za mało. Musiał jeszcze podeprzeć się słowem pisanym, a z tym już niestety było dużo gorzej.
Jak wiadomo 500 lat temu Michał Anioł ukończył swoją najsławniejszą z rzeź - Pietę. Podgorski wykonał 500 fotografii, w których według własnych słów powtórzył formułę tego arcydzieła Renesansu.
No cóż? Jak na mnie trochę za dużo megalomani? Ale brnijmy dalej: od kiedy człowiek kieruje się emocjami najważniejsze są: życie, miłość i śmierć. Słowo " Pieta " oznacza ofiarowanie się, miłosierdzie, miłość i współczucie.
Autor uważa, iż każdy z nas ma w swoim życiu własną Pietę, a ta jak wiadomo jest wartością ponadczasową, a dzisiejsze społeczeństwo potrzebuje wartości. Pieta jest w naszej codzienności na każdym rogu ulicy. I tak dalej w tym stylu przez kilka stron.
Na szczęście 500 rewelacyjnych zdjęć przedstawiających człowieka w różnych pozach, sytuacjach i konfiguracjach jakby tekstu napisanego przez autora nie brało do serca.
Powstał przez to fascynujący spektakl opowiadający więcej o związkach pomiędzy ludźmi niż niejeden film, książka, czy opowieść pijaka przy zabrudzonym barze.
Modele pochodzili z ponad 50 krajów, nieznali się nawzajem, ale mimo tego stworzyli niezapomniane widowisko godne mistrza.
Szkoda tylko, jak jnapisano w złączonej do wystawy broszurce artysta zmienił sens dwóch najstarszych gatunków w sztuce: żywe postacie ułożył jak martwą naturę, a martwymi przedmiotami określił życiowe funkcje postaci!.
Już dawno nie zetknąłem się z równie bezsensowną słowo-mową, która zupełnie zepsuł mi przyjemność obcowania z wielką sztuką.
Jak w sławnym 1982 roku podczas trwania Stanu Wojennego i bojkotu części środowiska aktorskiego wystawianych spektakli mawiał dzisiejszy senator Kazimierz Kutz aktor jest od grania, a dupa od srania.
Parafrazują te słowa można powiedzieć : pan Podgorski jest od fotografowania, a nie komentowania własnej twórczości.

P.S.
Osobne słowa uznania należą się właścicielowi Galerii Pauza, który z żelazną konsekwencją wybiera, co ciekawsze - jak to się potocznie mówi - zjawiska artystyczne, by prezentować je zasuszonej, krakowskiej publiczności.
Gdyby tylko jeszcze plastyka prezentowana w tej galerii dorównywała fotografii!
Ale przecież nie od razu Pauzę zbudowano.

Roman Wysogląd

Galeria Pauza " C*est la vie" Gregora Podgorskiego

 

galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt


Copyright by "SZTUK PUK" 2001 - 2005 Kraków , Ryszard Bobek, Filip Konieczny