galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt

 

 

Roman Wysogląd
Bywam, więc opisuję -15.

 

 

 

Jednym z objawów całkowitego zaniku życia artystycznego w kolejnej Rzeczpospolitej jest brak jakichkolwiek związków, a przede wszystkim konstruktywnych kłótni, pomiędzy twórcami a krytykami.
Towarzystwo Wzajemnej Adoracji bywające trzy razy w tygodniu na tych samych wernisażach zżyte jest z sobą bardziej, niż wystawy psów nierasowych z ich organizatorami.
Po drugie, tak zwana biologia daje znać o sobie, i powoli odchodzi poko-lenie, dla których sztuka przez duże S coś tam jeszcze znaczyła, a ich miejsce zajmują koniunkturaliści, do tego bez odpowiedniego wykształce-nia i przygotowania intelektualnego, ale za to z " jakże słusznym rodowo-dem".
Skutkiem tego życie artystyczne w Polsce stało się zupełnie wyjałowio-nym - i pozbawionym sensu - splotem przypadkowych wystaw, filmów czy książek, których nikt nie czyta, nie ogląda, a przede wszystkim nie dysku-tuje.
Może broni się poezja, ale wyobcowana ze społeczeństwa zajętego pa-kowaniem walizek na zagraniczne saksy, powoli zapada się w siebie, jak nie przymierzając zwierzę próbujące połknąć własny ogon.
Znamiennym potwierdzeniem moich tez jest brak w prawie czterdziesto-milionowym społeczeństwie chociaż jednego TYGODNIA KULTURALNEGO, co zakrawa na kpinę w żywe oczy z tak zwanego mo-delu człowieka jako tako zorientowanego w dżungli codzienności produktu dochodu narodowego zwanego sztuką.
Pewnie sygnał do zmian dało Ministerstwo Kultury i Sztuki rezygnując z jakże ryzykowanego, ale i zobowiązującego członu " Sztuka" a dopisując nic nie znaczące " Dziedzictwo Narodowe", naturalnie nic nie mające wspólnego z współczesnością.
Całkowicie zrozumiałe, iż o wiele łatwiej i przyjemniej zajmować się " dziedzictwem" niż teraźniejszością.
Przecież nieżyjący od wielu lat twórcy nie przejdą do obozu przeciwnika politycznego, a tym bardziej nie będą krytykować rozciągającej się w nie-skończoność niekompetencji ludzi kształtujących dzisiejsze normy kultural-ne, którzy w większości przypadków nie potrafią zbudować jednego po-prawnego zdania w ojczystym języku.
Koszmarnym błędem było także przeniesienie odpowiedzialności za trzymanie ręki na pulsie bieżących zdarzeń artystycznych na łamy lokal-nych dodatków do gazet , gdyż - jak widać na przykładzie chociażby Kra-kowa - dziennikarze zajmujący się, często z przypadku, tymi zagadnienia-mi robią wszystko, czyli nic, by tylko nie napisać czegoś nieroztropnego na zadany temat. Typowym przykładem jest tutaj pewna dziennikarka z kra-kowskiego dziennika, która w ciągu ostatniego dziesięciolecia zrecenzo-wała tysiące wystaw, ale nie odważyła się skrytykować ani jednej! WSZYSTKIE SIĘ JEJ PODOBAŁY. Doprawdy, pogratulować dobrego samopoczucia i lekkości pióra.
W dzisiejszej Polsce krytyka sztuki właściwie nie istnieje, jej niedobitki nie ma gdzie publikować swoich przemyśleń, a przede wszystkim nikogo to nie interesuje.
Życie bywa o wiele przyjemniejsze, kiedy nikt nie wtrąca się w jego prze-bieg. Nadzwyczaj wyraźnie widać to na styku twórca - krytyk. Kompletny zastój nie wróży niczego dobrego. Bo i po co ?

Roman Wysogląd

galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt


Copyright by "SZTUK PUK" 2001 - 2005 Kraków , Ryszard Bobek, Filip Konieczny