galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt

 

 

Roman Wysogląd

Bywam, więc opisuję

(29)

 

 

Artysta Felek, czyli, w jaki sposób niewątpliwą indywidualność Pana Psa podnieść ( bezboleśnie) do rangi sztuki, naturalnie tej jak najbardziej czystej.
( Kilka uwag o psie pana Panka, kotach państwa Skarżyńskich i Mikulskich, oraz, naturalnie o bohaterze tej opowieści, czyli panu Felku.

Od lat niemal mitycznych poeta Andrzej Warzecha usiłuje kolejnych swoich przyjaciół, nie wiadomo, dlaczego nazywanych czworonogami nauczyć niełatwej przecież sztuki układania wierszy.
Zresztą z różnym skutkiem, chociaż jak sam przyznaje bywa to zajęcie gorsze niż Syzyfa zmusić do jazdy na nartach wodnych, lub posłom naszego parlamentu wpoić chociażby podstawowe zasady rządzące językiem polskim.
Ale do dzisiaj nie traci nadziei, iż któregoś dnia jego kolejny bezrasowiec zadebiutuje na łamach prasy literackiej jako poeta, czym zada kłam złośliwością, że tylko człowiek potrafi tworzyć coś, co umownie nazwaliśmy sztuką.
Historia miasta Krakowa zna setki przypadków zwierząt, które były, co najmniej tak sławne jak ich właściciele, przeważnie artyści o światowej sławie, Kraków ich szanował a tak zwana gawiedź czasami o wiele bardziej kochała zwierzęta niż ich właścicieli, co naturalnie w naszym mieście było rzeczą naturalną, ponieważ zwierzę to jednak COŚ, w przeciwieństwie do przeważnie cierpiącego " na inność" artysty.
Jednym z pierwszych " artystycznych" psów, których dane mi było znać należał do profesora ASP i nosił nie dość wysublimowane imię Pimpuś.
Związana jest z nim dość szczególnego rodzaju anegdota, kiedy to profesor Panek prowadząc studentów na zajęcia w tak zwany teren w okolicach Barbakanu natknął się na kobiety nazywane nie wiadomo, dlaczego przedstawicielkami zawodu dość lekkich obyczajów, i te natychmiast rozpoznały Pimpusia, głaszcząc go, pieszcząc i w ogóle zachowując się, jakby były z nim dość dobrze zaprzyjaźnione, na co profesor Panek z kamienną twarzą skomentował, iż życie erotyczne jego psa kompletnie go nie interesuje.
W wiele lat później siedem kotów państwa Skarżyńskich, jak i kilka Mikulskich stanowiło dla ich przyjaciół ( szczególnie w czasie wakacyjnym) problem niemal mistyczny.
Przyjaźń przyjaźnią, ale jak zaprosić ( na przykład do domu państwa Kernów nad jeziorem Rożnowskim) tabun dziwacznych stworzeń, traktowanych zresztą przez ich zauroczonych panów o wiele bardziej poważnie niż dzieci, których zresztą nie posiadali.
Psy, koty, czy papugi były przecież istotami o wiele bardziej mistycznymi,, niż wiecznie głodne, wrzeszczące i ciągle domagające się odpowiedzi na najdziwniejsze pytania bachory.
Nagle jednak, za sprawą Adama Wsiołkowskiego jego wierny Pies Artysta, jamnik szorstkowłosy Felek Drugi urodzony w 1993 roku we Włosani koło Krakowa urósł do rangi, co najmniej mistycznej.
Adam Wsiołkowski " poświęcił mu" dwie wystawy, obie w tej samej Galerii Pod Rejtanem, jedną w 2004 roku ( nazwaną Felek i ja), drugą kilka miesięcy temu skromnie określoną jako Felkomania.
I może nie byłoby w tym nic dziwnego, Kraków przecież nie takie rzeczy widział, ale potraktowanie przez malarza Pana Felka jako tła, ale zarazem jako równorzędnego bohatera portretów na równi ze swoim właścielem może, co najwyżej zmusić widza do zastanowienia się, gdzie przebiega dość dwuznaczna zresztą granica pomiędzy wyobraźnią artysty, a ..no właśnie, czym?
Wydaje mi się, zresztą jestem tego nawet w stu procentach pewien, iż oto w Krakowie narodziła się dość dziwna forma traktowania sztuki ( naturalnie wyłącznie przez A.Wsiołkowskiego) jako swoistego, nierozerwalnego konglomeratu pomiędzy wyobraźnią a konkretnym, czasami beztrosko biegającym po Plantach psem, przepraszam, Panem Felkiem, który nota bene za zgodą dziekana Wydziału Malarstwa profesora Stanisława Rodzińskiego został nawet członkiem komisji dyplomowej z prawem głosu!
Szczęśliwe miasto posiadające profesorów takich jak Adam Wsiołkowski i ich alter ego, czyli Pana Felka.
Nota bene od dnia 1 września obaj będą Rektorami Akademii Sztuk zwanych Pięknymi. I chwała im za cierpliwość w wiarę swoich artystycznych przemyśleń i wyborów, a władzą uczelni za odwagę.
Niecodziennie przecież Pan Pies zostaje rektorem, nawet jeżeli tylko symbolicznym.

 

Roman Wysogląd

galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt


Copyright by "SZTUK PUK" 2001 - 2005 Kraków , Ryszard Bobek, Filip Konieczny