galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt

 

 

Roman Wysogląd

Bywam, więc opisuję (25)

Pan Laskauer ( Jerzy Serafin) spaceruje po Krakowie.
( I tak wszyscy, w końcu, spotkamy się w "Dymie").

 

 

Wszystko już było. I pewnie znowu kiedyś się powtórzy. Ale niektóre dni pozostaną jedynymi, jak majowe południe ubiegłego roku, kiedy na cmentarzu w Bronowicach na wzgórku Pasternik na chwilę rozstaliśmy się z Jurkiem.
Nie wiedziałem wtedy, iż już po niespełna ośmiu miesiącach znowu pospacerujemy razem po Krakowie, odwiedzimy Zderzak, Mieszkanie 23 a na końcu zasiądziemy przy stoliku w Dymie, gdzie tym razem oprócz popielniczki, kufli, kieliszków i książek pojawił się także chleb ze smalcem.
Nie pytałem Jurka, gdzie przez te miesiące przebywał, bez znaczenia, chociaż pewnie po wizycie w ukochanych Tatrach w końcu wybrał się do Nowego Jorku, w którym to mieście czuł się o wiele lepiej niż niejeden stały jego bywalec, chociaż fizycznie nigdy w nim nie był.
Ale to drobiazgi, najważniejsze, że końcu w ten sobotni ( 2 luty) wieczór Jerzy pokazał nam kawałek innego siebie. Może poza Brydzią ktoś wiedział o Jego próbach plastycznych, które jednak chyba nie wyszły poza fazę eksperymentów, notatek, projektów, czy marzeń.
W Dymie zawisł Jego jedyny obraz namalowany podobno, kiedy miał lat " naście", a będący chyba kwintesencją tego, co Jerzy cenił w malarstwie, czym się fascynował, a od czego tak szybko uciekł w rysunek.
W Zderzaku właśnie rysunki te, trochę pokryte - jak się górnolotnie mówi - patyną czasu zawisły na ścianach. I nic, iż można się w nich doszukać ręki tego, czy innego, uznanego Mistrza, ale przecież to także był Jerzy, chociaż wisząca na środku galerii lekko podniszczona laska symbolizująca tajemniczego pana Laskauer pozwoliła nam na zadanie odwiecznie intrygującego ludzkość pytania:, Kim tak naprawdę jesteśmy?
Banałem będzie stwierdzenie, iż Jerzy był sobą. To za mało, a po drugie nic nie znaczy. Kochał książki i Brydzię (a może odwrotnie?),Tatry, Kraków i pewnie coś jeszcze, ale w głębi duszy tliła się w nim chęć opowiedzenia o świecie, tym, który znał, i o tym wyśnionym, w inny sposób niż słowa, gesty.
I pewnie, dlatego rysował, projektował, szukał swojej drogi? Tylko, dokąd? Na szczęście nigdy się tego nie dowiemy, ponieważ każdy z nas - ma jeszcze - ma prawo do tajemnicy.

 

2.

W Mieszkaniu 23 przy ulicy Pijarskiej trochę się zasmuciłem ( Jerzy przezornie na pewien czas zniknął), ponieważ nie przepadam za roztkliwianiem się, jak w gruncie rzeczy niewiele niepotrzebnych dupereli, które można pokazać, pozostaje po człowieku.
Kurtka uszyta na kształt mundurowej bluzy, trochę zdjęć, portretów osób, które wywarły na nim niezapomniane wrażenie, zamazany film na CD z jakiegoś zamierzchłego wernisażu, trochę innych drobiazgów.
Ale za to późnym wieczorem w Dymie znowu byliśmy wszyscy razem, no może poza tajemniczym panem Laskauerem, który pewnie spieszył się do swoich niebiańskich obowiązków.

 

Roman Wysogląd

galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt


Copyright by "SZTUK PUK" 2001 - 2005 Kraków , Ryszard Bobek, Filip Konieczny