galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt

 

Jan Maria Dunin Mieczyński herbu Łabędź

BAŚŃ O HELSKIEJ BALANDZE

 

Historyczna już tyrada Jana Marii Dunina Mieczyńskiego herbu Łabędź, wygłoszona przy okazji promocji książki-albumu autorstwa Krzysztofa Pasierbiewicza pt. "Epopeja Helskiej Balangi - Grupa", w dniu 7-go sierpnia 2006r., w Domu Zdrojowym w Jastarni

 

BAŚŃ O HELSKIEJ BALANDZE

Mili Państwo!
Pozwólcie, że zdradzę Wam prawdziwą genezę tego wspaniałego albumu, którego promocję zechcieliście dziś Państwo zaszczycić swoją obecnością.
Wiadomo Wam zapewne, że Krzysio, autor naszej książki, ma ukochaną jedynaczkę Julkę, której nota bene zawdzięcza pseudonim "Dzieciorób". Otóż Julka nie uśnie, dopóki nie usłyszy bajki na dobranoc. W Krakowie Krzysio nie miał z tym problemu. Znał, bowiem dwie opowieści: o smoku wawelskim i o Wandzie, co nie chciała Niemca, które opowiadał swej córce raz jedną, raz drugą. Gorzej było nad morzem, gdyż znał tylko jedną bajkę, tę o rybaku i złotej rybce, którą serwował córce każdego wieczora. I choć rybka za każdym razem spełniała inne życzenie rybaka, znudzona Julka wkrótce się zbuntowała.
Wtedy zdesperowany rodzic wpadł na genialny pomysł, by stworzyć legendę o helskiej balandze, w oparciu o autentyczne postaci swych licznych przyjaciół, odpowiednio na ten cel odkurzonych i przypudrowanych, ów jak pisze Krzysio w swej książce: "starannie dobrany kwiat największych polskich birbantów." Puścił tedy wodze fantazji. I oto gdzieś na krańcach świata, ukazało się słoneczne królestwo Jastarni, gdzie w wytwornym zamku Zdrojowym, z woli Bachusa, rezydował wykwintnie i sprawiedliwie, w otoczeniu GRUPY przyjaciół i wiernych zauszników, dobry i miłościwy król zbytków i uciech, Bartocha Pierwszy i Ostatni.
A strzegła Bartochy gwardia zawodowa, która się dzieliła na cztery kompanie. Była, więc oddająca się nigdy nieustającej balandze kompania bankietowa, gdzie kolejno wyróżniali się tacy wybitni oficerowie jak Stabrocha, Romaniuk, a później Młotek, Szczaw i Ambasador. Drugą kompanię tworzyli miłośnicy wód wyskokowych. Była to kompania liczna, i bez fałszywego wstydu powiem, że było w niej wielu wybitnych sztabowców. Lecz ponad wszystkich wybijał się, przez dziesięciolecia pozostający w niezmiennie wysokiej formie, hetman monopolny Zyzio, który gdy tęgo wypił, to stawał charakterystycznie pochylony jak stara wieża w Pizie, i przewracał się dopiero wtedy, gdy wytrzeźwiał. Była też spora grupa poławiaczy dziewic. W grupie tej grasowali tacy uznani fachowcy jak Mucha, Ambasador, Gruby Rycho, Pilnik, Dzieciorób, oraz samotny myśliwy Kamian, bezwzględny egzekutor. Była również grupa tajemnych, nocnych karciarzy, nigdy nie pokonanych graczy, Ślepego, Konia i Kozła.
Krzysio co wieczór wprowadzał do bajki coraz to nowe i barwne postaci jak: chmurni bracia Melon i Ciopoń, szalona Baryła ze sforą psów ludojadów (dwa z nich widnieją na okładce promowanego dzisiaj albumu), szlachetny doktor, przyjmujący porody na drezynie i doktorowa, niestrudzona organizatorka niezliczonej ilości rautów, bankietów, biesiad i popijaw, tajemnicza Renata z Grudziądza, a po latach jej piękna córka Anka, wiecznie zadowolony Mucha i wiecznie niezadowolony piękny Wejo, i wiele, bardzo wiele, nie mniej barwnych postaci. Ludzi, którzy jak owi śpiący rycerze spod Giewontu, na jedenaście miesięcy zapadali w zimowy sen w różnych miastach Polski i Europy, by pod wodzą Bartochy, spędzić kolejny sierpień na helskiej mierzei, wśród beztroskiej zabawy, uciech i szaleństw, jak mówi w swej książce Krzysio, "ludzi szczęśliwych chwilą".
Pewnego dnia mądre dziecię, oczarowane legendą, rzekło do swego rodzica: tato, nie jesteś już przecież młodzikiem, i żywię uzasadnioną obawę, że bezlitosny ząb czasu, zatrze niebawem w twej pamięci kontury tej pięknej opowieści. Czy byś jej tato nie spisał, ku pamięci potomnych i ku chwale Jastarni, której jesteście starówką. Chwycił tedy Krzysio za pióro i okazało się, że ten naukowiec, technik i pedagog, który przez całe życie pisał o minerałach, skałach i kamieniach, odkrył w sobie niezwykły literacki talent, który, połączony z błyskotliwą inteligencją, dociekliwością, bystrością obserwacji i wielkim poczuciem humoru, zaowocował tym wspaniałym dziełem. Dziełem, które prócz niewątpliwych wartości kronikarskich i edytorskich, urzeka pięknym barokowym językiem, takim, można by rzec, staropolsko - młodopolsko - małopolskim, trochę z Mrożka, a trochę z Fredry. I tylko szkoda, że Krzysio jest taki młody, i nie sięgając pamięcią lat 50-tych i początku lat 60-tych, nie mógł opisać takich zasłużonych herosów helskiej balangi jak Jędrucha, Grzmiąca Rura, Naleśnik, Koci Łeb, Tusik, Solnica, Peła, Szewcowa, Znarower, Beatka, Żarówa, Klan braci Moesów i braci Widelskich, i innych bohaterów tamtych pamiętnych lat.
Ale nic straconego. Liczę, i wszyscy liczymy na drugie, rozszerzone wydanie.
Dziękuję.

galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt


Copyright by "SZTUK PUK" 2001 - 2005 Kraków , Ryszard Bobek, Filip Konieczny